Psychoterapia jako droga rozwoju – mini cykl w trzech częściach Cz. 1
Psychoterapia - przestrzeń świadomego życia, czyli dlaczego rozwój psychiczny jest tak samo potrzebny jak rozwój zawodowy.
O psychoterapii pomyślałam kiedyś jak o sali prób, tyle, że takich prób dla samego siebie.
Nie o takiej sali, w której ćwiczy się jeden krok, jeden układ, czy jedną scenę w nieskończoność, ale taka, w której człowiek uczy się świadomie poruszać po własnym życiu (i oby z sobie właściwą gracją, ze swoją unikalnością, niepowtarzalnością, jaką jest każdy człowiek).
W świecie, który pędzi szybciej niż nasze myśli zdążą nazwać emocje, psychoterapia staje się narzędziem głębokiego rozwoju, nie tylko pomocą „dla osób z problemami”.
Przeciwnie — coraz częściej korzystają z niej:
- oczywiście psychoterapeuci, bo nie mogę sobie wyobrazić głębokiej pracy z innymi, bez wcześniejszej głębokiej pracy z samym sobą
- lekarze psychiatrzy (choć chyba warto, by takie doświadczenie mogła mieć znaczna część lekarzy też innych specjalizacji)
- ludzie intensywnie pracujący z innymi (liderzy grup, menedżerowie, HRowcy, coachowie, czy duchowni)
- artyści, dbający o swoją wrażliwą duszę
- oraz ci, którzy mają mało kontaktu społecznego i przez to trudniej im widzieć siebie w relacji „lustrzanej” — czyli poprzez reakcje innych.
Każda ze wspomnianych grup jest pewnie w innym miejscu, a niektóre pewnie na skrajnie różnych biegunach, a łączy je jedno: potrzeba realnego, głębokiego kontaktu ze sobą.
Psychoterapia pomaga w tym, co na co dzień jest najbardziej zaniedbywane:
- czytaniu sygnałów własnego ciała (być może przez pośpiech, przez oddalenie się od życia w rytm przyrody, paradoksalnie pewnie też przez rozwój medycyny – uważność na nasze ciało bardzo się zmniejszyła; a choć często teraz mówimy kilkoma językami obcymi, to rozumienie języka ciała jest mało znane)
- rozpoznawaniu emocji (jak często w gabinecie słyszę na pytanie o emocje – „jakie emocje proszę Pani”, albo „myślę, że…”, czyli myślę, ale nie czuję)
- zrozumieniu własnych reakcji (skąd są, co czynią nam i otoczeniu i co przez nie tak naprawdę chcemy, czyli jaka faktycznie potrzeba stoi za reakcją)
- świadomym wyborze tego, jak ja chcę żyć (tu szczególnie podkreśliłabym „świadomym” i „ja” – nie tym co jest modą, nie tym, co wypada, nie tym co chcą nasi bliscy, a nawet szefowie)
- budowaniu spójnej tożsamości (czasem myślę, że to praca na całe życie i że bardzo warto taką pracę podjąć
- wreszcie redukcji szumu psychicznego, który utrudnia podejmowanie decyzji.
Irvin D. Yalom chyba w Darze terapii pisze, o tym, że psychoterapia to spotkanie dwóch ludzi szukających prawdy — terapeuty i pacjenta, którzy wspólnie tworzą unikalną przestrzeń która pozwala widzieć więcej, jaśniej, bez zniekształceń. To proces, który wyostrza świadomość i wprowadza porządek tam, gdzie wcześniej było zamglenie.
Bogdan de Barbaro w jednej ze swoich książek, czy też wywiadów mówił, że psychoterapia jest potrzebna nie dlatego, że świat się psuje, ale dlatego że staje się zbyt szybki, zbyt intensywny i zbyt samotny.
Potrzebujemy przestrzeni, w której można się zatrzymać, „zajrzeć do siebie” i zrozumieć, jak żyć w sposób bardziej dojrzały.
Świadome życie to nie talent, to wyuczalna kompetencja.
I myślę, że psychoterapia jest jednym z najskuteczniejszych treningów tej kompetencji.