Odpoczywać można się nauczyć. Tak dojrzewa zdrowa psychika.
Po przeczytaniu dwóch poprzednich części cyklu o odpoczynku, może pojawić się myśl, która nie jest łatwa. Skoro odpoczynek zależy od historii naszego życia, od poczucia bezpieczeństwa i od sposobu, w jaki ukształtowała się psychika, to czy można się tego w ogóle nauczyć?
Otóż tak. Jak najbardziej MOŻNA.
Kluczem wcale nie jest odkrycie kolejnej skutecznej metody relaksacji.
Istotą nauczenia się odpoczynku jest doświadczenie procesu, w którym psychika przestaje traktować odpoczynek jak zagrożenie.
Zmiana nie wydarza się w jeden weekend ani podczas jednego urlopu.
W psychoterapii mówimy o zmianie przekonań, schematów czy sposobów reagowania. Wszystko to jest ważne.
W gruncie rzeczy jednak ważnejsze jest to, że rozwija się ta nasza wewnętrzna część, która coraz lepiej potrafi opiekować się nami samymi.
W terapii schematów nazywamy ją Zdrowym Dorosłym.
Jest wystarczająco uważna, aby zauważyć, że organizm zaczyna się wyczerpywać. Potrafi usłyszeć sygnały płynące z ciała, zanim zamienią się w przewlekłe zmęczenie, bezsenność albo chorobę.
Donald Winnicott pisał o Prawdziwym Ja. O tej części człowieka, która nie rozwija się po to, by spełniać oczekiwania świata, ale po to, by żyć w zgodzie z własnym doświadczeniem. Tam, gdzie jest kontakt z Prawdziwym Ja, łatwiej pojawia się również zgoda na odpoczynek.
Nie trzeba już przez cały czas udowadniać swojej wartości. Można po prostu być.
Nie oznacza to rezygnacji z ambicji ani z odpowiedzialności.
Oznacza jedynie, że człowiek przestaje budować swoją wartość wyłącznie na osiągnięciach lub na zaspokajaniu potrzeb innych.
Zmienia się również relacja z własnym ciałem.
Przez wiele lat organizm bywa traktowany jak narzędzie do wykonywania kolejnych zadań:
Z czasem można odkryć, że ciało od początku próbowało nam coś powiedzieć:
Nie były to oznaki słabości, a próba kontaktu z nami przez język organizmu.
Im bardziej rozwija się Zdrowy Dorosły / Prawdziwe Ja, tym częściej język ciała zostaje usłyszany.
Nie po to, aby analizować każdy sygnał, ale by odpowiedzieć na niego troską.
Coraz wyraźniej dochodzi również do głosu Szczęśliwe Dziecko.
To ono przypomina, że życie nie składa się wyłącznie z obowiązków. Potrafi zaciekawić się światem (i sobą samym też😊). Zatrzymać przy śpiewie ptaków. Cieszyć się rozmową, która do niczego nie prowadzi. Wejść do jeziora tylko dlatego, że woda wydaje się przyjemna. Czytać książkę bez myśli, że trzeba będzie później o niej opowiedzieć.
Takie chwile łatwo uznać za nieważne, a przecież właśnie w nich psychika odzyskuje równowagę.
Wakacje mają szansę być czymś więcej niż przerwą od pracy. Mogą stać się czasem uważnego przyglądania się sobie.
Nie chodzi tu o to, by siebie oceniać (gdy oceniamy włącza nam się Krytyk i Wymagacz), ale o to, aby lepiej siebie poznawać, by się sobą zaciekawić.
Nie po to, aby wykonać kolejne psychologiczne ćwiczenie, ale po to, by odzyskać kontakt ze sobą.
Dla części osób takie doświadczenia będą wystarczające.
Inni odkryją, że zatrzymanie niemal natychmiast uruchamia silny lęk, poczucie winy albo wewnętrzny przymus działania. Wtedy trudno oczekiwać, że sam urlop rozwiąże problem.
Psychika zwykle nie zmienia się dlatego, że znaleźliśmy więcej wolnego czasu.Zmienia się wtedy, gdy stopniowo zaczyna doświadczać większego bezpieczeństwa.
Na tym właśnie polega jedna z ważniejszych funkcji psychoterapii.
Nie podaje technik odpoczywania, ale tworzy warunki, w których zdolność do odpoczynku może zacząć się rozwijać.
Być może dlatego po dobrze przeżytej terapii niektórzy z zaskoczeniem odkrywają, że pierwszy raz od wielu lat potrafią bez poczucia winy przesiedzieć godzinę w ogrodzie, patrzeć na morze albo zasnąć w hamaku.
Z zewnątrz wygląda to niepozornie.
W rzeczywistości oznacza, że wydarzyła się głęboka zmiana.
Człowiek nie musi już przez cały czas udowadniać sobie, że zasługuje na własne życie.
Potrafi na chwilę odłożyć obowiązki.
Zaufać sobie.
Zaufać swojemu ciału.
Po prostu być.
Może właśnie to jest najgłębszym znaczeniem odpoczynku.