Z notatnika...

Psychoterapia i coaching

w praktyce

Odpoczynek – mini cykl w 3 częściach – cz. 2.

Odpoczynek – mini cykl w 3 częściach – cz. 2.

Kiedy odpoczynek budzi niepokój, czyli o tym dlaczego tak trudno się zatrzymać.

Dlaczego tak trudno przestać?

Niektórzy ludzie są zmęczeni od wielu miesięcy, czasem od wielu lat.

Mimo to niemal nie potrafią odpoczywać.

Kiedy pojawia się wolny wieczór, natychmiast znajdują sobie kolejne zajęcie. Gdy wyjeżdżają na urlop, po dwóch dniach zaczynają odbierać służbowe telefony. W weekend nadrabiają zaległości, porządkują mieszkanie, planują następny tydzień. Nawet wtedy, gdy organizm wyraźnie domaga się zatrzymania.

Z zewnątrz wygląda to jak pracowitość.

Psychoterapia często widzi w tym coś więcej.

W poprzednim eseju z cyklu pojawiła się myśl, że odpoczynek jest doświadczeniem bezpieczeństwa. Warto odwrócić tę perspektywę. Jeżeli odpoczynek uruchamia napięcie, poczucie winy albo przymus działania, możemy przypuszczać, że psychika odbiera zatrzymanie jako sytuację niebezpieczną.

Dzieje się to poza świadomością.

Donald Winnicott pisał, że zdrowy człowiek potrafi po prostu być. Nie dlatego, że nic nie robi, ale dlatego, że nie musi przez cały czas podtrzymywać własnego istnienia aktywnością. Taka zdolność rozwija się wtedy, gdy we wczesnych relacjach można było doświadczać bezpieczeństwa bez konieczności nieustannego dostosowywania się do oczekiwań innych.

Nie każdy miał takie doświadczenie.

Niektóre dzieci bardzo wcześnie uczą się, że na uwagę, akceptację albo spokój trzeba zasłużyć. Starają się być grzeczne. Odpowiedzialne. Samodzielne. Pomocne. Zaczynają wierzyć, że ich wartość zależy od tego, co robią, a nie od tego, kim są.

Z biegiem lat taka strategia przestaje być świadomym wyborem. Staje się sposobem funkcjonowania.

Człowiek już nie pracuje dlatego, że chce.

Pracuje dlatego, że trudno mu przestać.

Nancy McWilliams zwraca uwagę, że wiele naszych dorosłych sposobów radzenia sobie z napięciem ma swoje źródło w mechanizmach obronnych. Same w sobie nie są czymś złym. Chronią psychikę przed przeciążeniem. Kłopot mamy wtedy, gdy z czasem zaczynają kierować całym życiem, wtedy już nie chronią, a przeszkadzają.

Przymus nieustannego działania może być właśnie takim mechanizmem.

Zamiast przeżywać zmęczenie, smutek czy bezradność, człowiek pozostaje w ruchu. Organizuje. Kontroluje. Rozwiązuje problemy. Im bardziej jest wyczerpany, tym mocniej próbuje zachować kontrolę.

Na pierwszy rzut oka wygląda to rozsądnie.

Organizm opowiada jednak zupełnie inną historię.

Oddech staje się płytszy. Ramiona pozostają napięte nawet podczas snu. Serce bije szybciej. Coraz trudniej usiedzieć w ciszy. Pojawia się niepokój, którego nie potrafimy nazwać. Ciało sygnalizuje, że od dawna funkcjonuje w stanie mobilizacji.

Wtedy wielu ludzi dochodzi do wniosku, że potrzebuje... jeszcze lepiej zorganizować swoje życie.

Tymczasem problem zazwyczaj nie dotyczy organizacji, a poczucia BEZPIECZEŃSTWA.

Wilfred Bion opisywał szczególny stan umysłu jako bycie „bez pamięci i pragnienia”. Nie chodziło o zapominanie ani o rezygnację z celów. Raczej o chwilowe zawieszenie potrzeby kontrolowania rzeczywistości. O gotowość do pozostania z doświadczeniem takim, jakie jest.

Dla części osób taki stan przynosi ulgę.

Dla innych staje się niemal nie do zniesienia.

Kiedy milkną obowiązki, coraz wyraźniej słychać głos wewnętrznego krytyka.

  • „Nie zrobiłeś dość.”
  • „Marnujesz czas.”
  • „Inni wykorzystują ten dzień lepiej.”

Terapia schematów opisuje ten proces bardzo obrazowo.

Za tymi komunikatami często stoi tryb Wymagacza. To uwewnętrzniony głos, który nieustannie podnosi poprzeczkę. Osiągnięcia szybko przestają mieć znaczenie, ponieważ natychmiast pojawia się kolejne zadanie. W jego świecie odpoczynek nigdy nie jest w pełni zasłużony.

Obok niego bywa obecny tryb Karzący, który nie motywuje, a zawstydza. Sprawia, że zwykłe zmęczenie zaczyna być odbierane jako słabość.

Nic dziwnego, że Zdrowemu Dorosłemu coraz trudniej dojść do głosu.

Jest jeszcze jeden tryb, który łatwo pomylić z odpoczynkiem. Odłączony Samouspokajacz, który podpowiada, żeby bez końca przewijać ekran telefonu, obejrzeć jeszcze jeden odcinek serialu, otworzyć kolejną aplikację albo sięgnąć po alkohol.

Napięcie na chwilę rzeczywiście maleje, ale psychika nie odpoczęła. Zmienił się jedynie sposób odczuwania.

Prawdziwy odpoczynek przywraca kontakt ze sobą.

Odłączony Samouspokajacz pomaga ten kontakt na chwilę wyłączyć. To odłączenie nie daje odpoczynku, tylko wyłącza czucie naszych przeżyć.

Na szczęście mamy jeszcze CIAŁOniezastąpiony wskaźnik tego co dzieje się w naszej psychice

Po kilku godzinach prawdziwego odpoczynku oddech staje się swobodniejszy. Mięśnie się rozluźniają. Pojawia się większa jasność myślenia. Człowiek odzyskuje ciekawość świata.

Po kilku godzinach ucieczki przed napięciem organizm często pozostaje równie zmęczony jak wcześniej. Zmienia się tylko rodzaj wyczerpania.

Przyjrzyjmy się jeszcze jednej części nas. W terapii schematów nazwalibyśmy ją Wrażliwym Dzieckiem. To ta część psychiki, która od dawna nosi zmęczenie, samotność, lęk lub poczucie, że trzeba nieustannie zasługiwać na akceptację. Im głośniej mówi o swoich potrzebach, tym bardziej Wymagający Rodzic każe pracować, a Odłączony Samouspokajacz proponuje kolejną ucieczkę od ich odczuwania.

Powstaje błędne koło:

Organizm woła o odpoczynek => Psychika odpowiada większą mobilizacją.

Stąd dla niektórych osób najtrudniejszą częścią urlopu nie jest znalezienie czasu, a pozwolenie sobie na to, by przez chwilę niczego nie udowadniać.

Droga do prawdziwej regeneracji nie zaczyna się od kolejnej techniki odpoczynku. Ważnym początkiem jest stopniowego wzmacniania tej części siebie, która potrafi zauważyć zmęczenie, ochronić przed wewnętrznym krytykiem i z troską odpowiedzieć na potrzeby własnego organizmu.