Odpoczynek zaczyna się w psychice. Nie w kalendarzu.
Są ludzie, którzy po kilku dniach urlopu wracają z poczuciem lekkości. Ich twarz się rozluźnia, oddech staje się spokojniejszy, a myśli przestają biec w kilku kierunkach jednocześnie.
Są też tacy, którzy zmieniają jedynie miejsce. Zamiast biurka pojawia się leżak. Zamiast sali konferencyjnej hotelowy taras. Ciało wyjechało na wakacje, ale umysł nadal pracuje.
Nie jest to kwestia silnej woli ani umiejętności organizowania czasu. Z perspektywy psychoterapii zdolność do odpoczynku mówi o tym, na ile człowiek czuje się bezpiecznie we własnym świecie wewnętrznym.
Odpoczynek zaczyna się wtedy, gdy psychika przestaje być zmuszona do nieustannego czuwania (a nie wtedy, gdy zamykamy komputer:).
Donald Winnicott, brytyjski psychoanalityk opisywał zdrowy rozwój człowieka jako stopniowe budowanie zdolności do po prostu BYCIA. Pisał o umiejętności pozostawania samemu, która nie oznacza samotności ani wycofania. Przeciwnie. Człowiek potrafi być sam dlatego, że wcześniej doświadczył obecności drugiej osoby, przy której nie musiał stale na coś zasługiwać, niczego udowadniać ani przed niczym się bronić.
Ta myśl pozostaje niezwykle aktualna. Odpoczynek nie jest wyłącznie przerwą od aktywności. Jest doświadczeniem BEZPIECZEŃSTWA.
Winnicott zwracał również uwagę na stan nieintegracji. Dla współczesnego czytelnika to określenie może brzmieć niepokojąco, choć oznacza coś bardzo naturalnego. Małe dziecko potrafi na chwilę po prostu istnieć. Nie realizuje celu, nie produkuje efektów, nie ocenia własnej wartości. Jest zanurzone w doświadczeniu.
Zdrowy dorosły nie traci całkowicie tej zdolności. Potrafi czasem usiąść na ławce, patrzeć na poruszające się liście, słuchać deszczu, płynąć kajakiem lub spacerować bez potrzeby mierzenia kroków. I nie jest to bierność, po prostu jego psychika nie domaga się nieustannego uzasadniania własnego istnienia.
Nieprzypadkowo właśnie w takich chwilach wielu ludzi odczuwa niepokój.
Kiedy zewnętrzny hałas cichnie, łatwiej usłyszeć własny świat wewnętrzny.
Niektórzy niemal odruchowo sięgają wtedy po telefon. Inni włączają serial, zaczynają planować kolejny projekt albo sprawdzają służbową pocztę. Czasem wygląda to jak odpoczynek. Często jednak jest próbą ucieczki przed kontaktem z napięciem, pustką lub wewnętrznym krytykiem.
Nancy McWilliams napisała kiedyś, że jednym z wyznaczników dojrzałości psychicznej jest zdolność do zabawy. Tę myśl warto rozszerzyć, ponieważ równie wiele o kondycji psychicznej mówi zdolność do odpoczynku.
Osoba o bardziej dojrzałej organizacji osobowości nie musi przez cały czas podtrzymywać poczucia własnej wartości działaniem. Potrafi odłożyć obowiązki, ponieważ ufa, że świat nie rozpadnie się pod jej nieobecność. Nie potrzebuje nieustannie udowadniać swojej niezastąpioności ani własnej produktywności.
Bywa jednak inaczej.
Wewnętrzne wymagania w mniej dojrzałej organizacji osobowości stają się tak surowe, że każda chwila bezczynności wywołuje poczucie winy. Odpoczynek zaczyna być odbierany jak zagrożenie. Pojawia się myśl: „Powinienem/powinnam zrobić jeszcze coś pożytecznego”.
W takich momentach można dostrzec, jak bardzo odpoczynek zależy od sposobu, w jaki człowiek rozmawia sam ze sobą.
Terapia schematów opisuje ten proces językiem trybów (tryb rozumiany jako część nas). Część naszej psychiki, którą nazywamy Zdrowym Dorosłym (czyli trybem Zdrowego dorosłego), nie jest jedynie odpowiedzialna za podejmowanie rozsądnych decyzji. Jej zadaniem jest również chronienie organizmu przed przeciążeniem. To ona zauważa sygnały płynące z ciała, rozpoznaje zmęczenie i potrafi powiedzieć: „Na dzisiaj wystarczy”.
I zdecydowanie nie jest to pobłażliwość wobec siebie. Jest to zdrowa TROSKA.
Zdrowy Dorosły nie walczy z ciałem. Traktuje je jak sprzymierzeńca.
W tym miejscu psychoterapia spotyka się z fizjologią. Organizm nieustannie wysyła informacje o swoim stanie. Zmienia się oddech. Pojawia się napięcie mięśni karku. Coraz trudniej utrzymać koncentrację. Sen przestaje przynosić regenerację. Człowiek może próbować zagłuszać te sygnały kolejną kawą, jeszcze jednym zadaniem albo kolejną godziną spędzoną przed ekranem. Może też nauczyć się ich słuchać.
Słuchanie własnego organizmu jest jedną z najważniejszych funkcji zdrowej psychiki.
Drugim filarem odpoczynku jest kontakt z tym, co w terapii schematów nazywamy Szczęśliwym Dzieckiem. Nie chodzi o infantylność ani o sztucznie podsycaną wesołość. Ten tryb odpowiada za zdolność do spontaniczności, ciekawości i czerpania przyjemności z samego doświadczenia.
Szczęśliwe Dziecko nie odpoczywa dlatego, że zasłużyło.
Odpoczywa dlatego, że żyje, że jest.
Być może właśnie dlatego wakacje tak często stają się psychologicznym eksperymentem. Jedni bardzo szybko odnajdują spokój. Inni po kilku godzinach zaczynają odczuwać narastający niepokój, choć wokół nic złego się nie dzieje. Zmienia się jedynie to, że milknie codzienny zgiełk, który przez wiele miesięcy skutecznie zagłuszał świat wewnętrzny.
To dobry moment, by zadać sobie pytanie nie o to, gdzie najlepiej odpocząć.
Lepiej zapytać: czy moja psychika potrafi pozwolić mi odpocząć?
Odpowiedź rzadko dotyczy planowania urlopu. Znacznie częściej prowadzi do historii o wewnętrznych wymaganiach, lęku przed utratą kontroli i przekonaniach, które od lat każą pozostawać w ciągłej gotowości.
I od nich warto rozpocząć dalszą opowieść.