Z notatnika...

Psychoterapia i coaching

w praktyce

O ludziach z dojrzałą miłością własną

O ludziach z dojrzałą miłością własną

Zdrowa miłość własna u dorosłego człowieka nie krzyczy.

Nie potrzebuje billboardów, lajków ani ciągłych dowodów.
Jest raczej jak dobrze ustawiony kręgosłup: niewidoczna, dopóki działa — dramatycznie odczuwalna, gdy jej brakuje.

Człowiek z dojrzałą miłością własną nie zakochuje się w sobie, lecz jest ze sobą w trwałej relacji. Jak z kimś, kogo dobrze zna: zna jego zalety, słabości, humory i ograniczenia. I nie planuje rozwodu przy pierwszym kryzysie.

Jak rozpoznać dorosłego z silną, zdrową miłością własną?

Być może niektórych to zaskoczy, ale to nie są ludzie „ciągle pewni siebie”.
To są ludzie wewnętrznie bezpieczni.

Gdybyśmy mieli szukać charakterystycznych ich cech to moglibyśmy zobaczyć, że:

  • Nie mylą wartości z doskonałością
    Potrafią powiedzieć: „Zawaliłem” bez dodawania: „więc jestem beznadziejny”.
    Jak u Camusa — bunt wobec absurdu nie polega na idealizmie, tylko na pozostaniu w relacji z rzeczywistością.
  • Wytrzymują własne emocje
    Smutek nie jest dla nich awarią systemu, a złość — dowodem bycia „złym człowiekiem”.
    Emocje są jak pogoda: nieprzyjemna po prostu bywa
  • Mają granice bez muru berlińskiego
    Potrafią mówić „nie” bez agresji i „tak” bez poczucia winy.
    To ludzie, którzy — jak np. bohaterowie Tolkiena — nie mylą łagodności ze słabością.
  • Nie muszą wygrać, żeby istnieć
    Nie rywalizują kompulsywnie.
    Sukces innych nie podważa ich istnienia.
    Jak np. taka Elizabeth Bennet — mają godność, ale nie potrzebują dominacji.

Skąd się bierze taka miłość własna? (czyli: czy to kwestia szczęścia?)

Krótka odpowiedź brzmi: częściowo tak — ale nie do końca.

Wychowanie

  • Najczęściej u podstaw leży doświadczenie, że:
    • ktoś widział dziecko takim, jakie jest,
    • emocje były regulowane, a nie zawstydzane,
    • miłość nie była nagrodą za bycie grzecznym projektem rodzica.

To nie musiało być idealne dzieciństwo.
Wystarczyło „wystarczająco dobre” — jak pisał Winnicott.

Geny i temperament

  • Temperament ułatwia lub utrudnia:
    • regulację emocji,
    • odporność na stres,
    • reaktywność na krytykę.

Ale geny to hardware, nie oprogramowanie.
Bezpieczne relacje i refleksyjność potrafią bardzo dużo nadpisać.

Środowisko i relacje dorosłe

  • Czasem zdrowa miłość własna rozwija się dopiero w dorosłości, np. dzięki:
    • nawet jednej bezpiecznej relacji,
    • mentorowi,
    • terapii,

Praca własna

I tu ważna, być  może i brutalna prawda: zdrowa miłość własna w dorosłości jest często efektem świadomej, długiej pracy.

To decyzja, by:

  • przestać się ze sobą siłować,
  • zobaczyć własne schematy,
  • przestać karać siebie za to, że się je ma.

Osoby z dojrzałą miłością własną jak profesjonaliści i liderzy nie muszą rządzić, żeby czuć się ważne.

Jako pracownicy

  • biorą odpowiedzialność bez nadmiernego perfekcjonizmu,
  • przyjmują feedback bez rozpadu „ja”,
  • nie mylą krytyki zachowania z atakiem na tożsamość.

To ludzie, którzy pracują z poczucia sensu, a nie z lęku przed byciem niewystarczającym.

Jako liderzy

Najczęściej są:

  • stabilni emocjonalnie — nie zarządzają zespołem przez własne deficyty,
  • przewidywalni — co buduje bezpieczeństwo,
  • zainteresowani rozwojem innych, a nie własnym narcystycznym paliwem.

Psychoterapeutycznie:

  • mają zintegrowane superego (wymagające, ale nie sadystyczne),
  • działają z poziomu Zdrowego Dorosłego, a nie trybów obronnych.

To liderzy, którzy nie potrzebują podnosić głosu, żeby mieć autorytet.

Ludzie z dojrzałą miłością własną nie wypalają się tak łatwo, bo:

  • potrafią odpoczywać bez poczucia winy,
  • wiedzą, kiedy powiedzieć „dość”,
  • nie opierają swojej wartości wyłącznie na roli zawodowej.

Ich „ja” nie jest jednowymiarowe.
Praca jest ważna — ale nie jest jedynym źródłem istnienia.

No i gdzie w tym wszystkim psychoterapia?

Psychoterapia nie uczy kochać siebie w afirmacjach (choć niektórzy mają przekonanie, że właśnie tak jest😊)
Ona robi coś trudniejszego i skuteczniejszego:

Pomaga:

  • zobaczyć, dlaczego siebie nie lubię (i czyje to jest tak naprawdę),
  • oddzielić stare schematy od aktualnej rzeczywistości,
  • zbudować wewnętrzną relację, w której:
    • jest miejsce na słabość,
    • są granice,
    • jest współczucie bez infantylizacji.

Terapia to często:

pierwsza relacja, w której nie musisz zasługiwać na bycie traktowanym poważnie.

A stąd już bardzo blisko do miłości własnej, która:

  • nie jest ani narcystyczna,
  • ani poświęceniowa,
  • ani podszyta lękiem.

Zdrowa miłość własna to nie stan permanentnej akceptacji.
To zdolność powrotu do siebie, nawet gdy się zgubisz.

Jak u Rilkego — żyć pytaniami, ale nie porzucać siebie po drodze.

LIVING THE QUESTIONS

Be patient with all that is unsolved in your heart...

Try to love the questions themselves...

Do not now seek the answers

which cannot be given

because you would not be able to live them

And the point is to live everything.

Live the questions now.

Perhaps you will then gradually without noticing it

live along some distant day into the answers.

Rainer Maria Rilke