Z notatnika...

Psychoterapia i coaching

w praktyce

Niechciane sukcesy – mini cykl w 5 częściach - cz. 3

Niechciane sukcesy – mini cykl w 5 częściach - cz. 3

Kiedy własna siła budzi niepokój

Można przez lata marzyć o większej sprawczości, niezależności czy uznaniu, a kiedy rzeczywiście zaczynamy ich doświadczać, poczuć niepokój. Własne możliwości mogą wtedy uruchamiać nie tylko satysfakcję, lecz także napięcie związane z tym, co stanie się z naszym życiem, relacjami i dotychczasowym obrazem siebie. Szczególnie wtedy, gdy siła i widoczność nie były w naszym wcześniejszym doświadczeniu czymś oczywistym.

Zdarza się, że człowiek przez lata rozwijał się w środowisku, w którym samodzielność, stanowczość i wyrażanie własnych potrzeb nie były dobrze przyjmowane. Być może ważniejsze było dostosowanie się do innych, unikanie konfliktów i dbanie o to, żeby nikogo nie rozczarować. Być może od dziecka słyszał, że nie powinien być egoistą, że powinien pomagać, ustępować i pamiętać o potrzebach innych ludzi.

Jeżeli w takich warunkach rozwinął się schemat podporządkowania, człowiek może mieć trudność z wyrażaniem własnego zdania, stawianiem granic i podejmowaniem decyzji, które mogłyby spotkać się z niezadowoleniem otoczenia. Jeżeli silny jest również schemat samopoświęcenia, może automatycznie stawiać potrzeby innych przed własnymi, nawet wtedy, gdy odbywa się to jego kosztem.

Sukces może wówczas oznaczać większą niezależność, a wraz z nią konieczność podejmowania decyzji, które nie wszystkim będą się podobały. Awans może wymagać odmowy przyjęcia kolejnych obowiązków, rozwój własnej działalności może oznaczać ograniczenie dostępności dla bliskich, a większa rozpoznawalność może sprawić, że człowiek zacznie zajmować więcej przestrzeni, niż dotąd uważał za dozwolone.

W takiej sytuacji niepokój może pojawiać się nie dlatego, że człowiek nie chce odnieść sukcesu, lecz dlatego, że nie jest jeszcze przyzwyczajony do korzystania z własnej siły bez poczucia winy.

  • Może obawiać się, że jeśli zacznie bardziej dbać o siebie, stanie się egoistyczny, zrani bliskich albo utraci ich sympatię.
  • Może mieć trudność z uznaniem, że jego potrzeby są równie ważne jak potrzeby innych, a samodzielność nie musi oznaczać odrzucenia więzi.

Wówczas rezygnacja z własnych ambicji może nieświadomie podtrzymywać dotychczasowy porządek relacji, w którym człowiek czuje się bezpieczniej, ponieważ nie musi konfrontować się z możliwością konfliktu, krytyki czy oddalenia.

Warto jednak odróżnić rzeczywiste ograniczanie własnych potrzeb od świadomej decyzji o tym, jak chcemy żyć.

Nie każda rezygnacja z awansu oznacza podporządkowanie, podobnie jak nie każda odmowa poświęcenia czasu innym świadczy o zdrowej autonomii. Znaczenie ma to, czy decyzja wynika z rozpoznania własnych potrzeb i wartości, czy raczej z lęku przed konsekwencjami, które mogłoby przynieść ich uwzględnienie.

Sukces jako źródło konfliktu wewnętrznego

W perspektywie psychodynamicznej szczególnie interesujące jest to, że człowiek może jednocześnie pragnąć czegoś bardzo mocno i obawiać się tego, co spełnienie tego pragnienia ze sobą przyniesie. Nie musi być tego świadomy, ponieważ różne potrzeby i uczucia mogą pozostawać ze sobą w konflikcie, a zachowanie staje się niekiedy sposobem na utrzymanie względnej równowagi między nimi.

  • Można pragnąć uznania, a jednocześnie obawiać się bycia widzianym.
  • Można dążyć do niezależności, ale odczuwać winę, kiedy rzeczywiście zaczyna się żyć na własnych warunkach.
  • Można chcieć osiągnąć więcej niż rodzice, a jednocześnie bać się, że w ten sposób zdradzi się własne pochodzenie albo okaże im brak szacunku.
  • Można pragnąć sukcesu, ale obawiać się, że wraz z nim pojawią się oczekiwania, którym nie będzie można sprostać.

W takim ujęciu zachowanie, które z zewnątrz wygląda jak autosabotaż, może być próbą pogodzenia sprzecznych potrzeb. Człowiek posuwa się naprzód, ale zatrzymuje się przed momentem, w którym musiałby zmierzyć się z konsekwencjami własnego osiągnięcia. Pozwala sobie na sukces, ale tylko do pewnego stopnia, tak aby nie naruszyć zbyt mocno dotychczasowego obrazu siebie ani relacji, które mają dla niego znaczenie.

Może przyjmować pochwały, a zarazem umniejszać własne zasługi, podejmować ambitne zadania, a następnie wycofywać się z nich, kiedy stają się realną możliwością. Może również wybierać cele, których osiągnięcie nie wymagałoby konfrontacji z tym, czego naprawdę się obawia.

Takie zachowania zwykle nie są świadomą strategią. Często człowiek sam nie rozumie, dlaczego w określonych sytuacjach traci motywację, zaczyna wątpić w swoje możliwości albo podejmuje decyzje, które stoją w sprzeczności z jego wcześniejszymi dążeniami.

Właśnie dlatego psychodynamiczne rozumienie nieświadomych konfliktów może być pomocne w pracy nad trudnościami związanymi z osiąganiem. Pozwala pytać nie tylko o to, czego człowiek pragnie, lecz także o to, jakie uczucia, lęki i wewnętrzne zakazy wiążą się z możliwością spełnienia tego pragnienia.

Wewnętrzny konflikt może więc sprawić, że człowiek jednocześnie czegoś pragnie i próbuje się przed tym chronić. Nie zawsze robi to świadomie i nie zawsze potrafi rozpoznać, czego właściwie się obawia. Z zewnątrz może wyglądać to jak odkładanie decyzji, wycofywanie się czy podważanie własnych możliwości, podczas gdy wewnątrz trwa próba pogodzenia dwóch sprzecznych potrzeb: rozwoju i bezpieczeństwa, niezależności i przynależności, własnej siły i prawa do pozostania blisko innych.

To prowadzi do refleksji nad tym co dzieje się wtedy, gdy sukces nie jest już tylko czymś, do czego dążymy, lecz czymś, co rzeczywiście staje się naszym udziałem?