Zwykle traktujemy narzekanie jako cechę charakteru: „maruda”, „wieczny malkontent”, „toksyczna osoba”.
Narzekanie jest społecznie niedocenianym zjawiskiem psychicznym.
Zwykle traktujemy je jak cechę charakteru: „maruda”, „wieczny malkontent”, „toksyczna osoba”. Tymczasem z perspektywy psychoterapii — szczególnie myślenia psychodynamicznego i terapii schematów — narzekanie rzadko bywa jedynie stylem komunikacji. Znacznie częściej jest mechanizmem regulowania napięcia psychicznego, sposobem radzenia sobie z frustracją, lękiem, poczuciem bezsilności lub wewnętrznym konfliktem.
Niestety narzekanie działa trochę jak psychiczny fast food: chwilowo daje ulgę, ale długofalowo pogłębia problem.
W swojej zdrowej formie narzekanie pełni ważną funkcję adaptacyjną. Informuje, że coś jest nie tak. Jest próbą nazwania dyskomfortu i zakomunikowania niezaspokojonej potrzeby.
W tym sensie pełni podobną rolę jak ból fizyczny — sygnalizuje przeciążenie organizmu psychicznego.
W terapii schematów Jeffrey Young mówiłby tutaj o frustracji podstawowych potrzeb emocjonalnych:
Człowiek narzeka często wtedy, gdy doświadcza chronicznego poczucia, że „coś jest nie tak”, ale nie umie skutecznie tego zmienić.
Zdrowe narzekanie ma ważną cechę: prowadzi do refleksji lub działania.
Nie zatrzymuje się na samym akcie krytykowania. To jest bardzo ważne.
Istnieje także narzekanie neurotyczne, czyli takie, które nie służy zmianie, lecz podtrzymywaniu określonego stanu psychicznego.
Myślenie psychodynamiczne od dawna zakłada, że człowiek nie zawsze robi to, co deklaruje świadomie. Objawy psychiczne mają uzasadnioną funkcję. Także narzekanie.
Freud opisywał mechanizmy obronne jako sposoby ochrony psychiki przed lękiem, konfliktem i trudnymi emocjami. W tym ujęciu chroniczne narzekanie często pełni funkcję obronną. Pozwala uniknąć kontaktu z czymś bardziej bolesnym.
Człowiek pozornie mówi o świecie. W rzeczywistości mówi o sobie.
Narzekanie może być więc:
Są osoby, które mogą wydawać się „uzależnione” od krytykowania. Niekoniecznie chodzi wtedy o konkretne problemy. Chodzi o utrzymanie określonej równowagi psychicznej.
Jednym z najważniejszych mechanizmów psychodynamicznych związanych z narzekaniem jest projekcja.
Melanie Klein opisywała projekcję jako proces „umieszczania” w innych własnych trudnych uczuć, impulsów lub cech, których człowiek nie chce doświadczać jako swoich.
Dlatego osoba, która stale ocenia innych jako:
często nieświadomie walczy z podobnymi aspektami samych siebie (nie potrafi zauważyć, uznać tych aspektów w sobie, a nikt z nas aniołem nie jest:)
Im silniejsza emocjonalna intensywność oceniania, tym większe prawdopodobieństwo, że dotykamy obszaru własnego konfliktu wewnętrznego.
Psychika robi wtedy bardzo sprytną rzecz: zamiast konfrontować się z własnym bólem, niedoskonałością lub ambiwalencją — lokalizuje problem na zewnątrz.
„To oni są problemem”.
Na krótką metę daje to ulgę.
Na dłuższą — zatrzymuje rozwój psychiczny.
Chroniczne skupienie na błędach innych ludzi, czy całego świata bywa formą psychicznego uniku. Człowiek zajmuje się analizowaniem innych, ponieważ kontakt z własnym wnętrzem byłby zbyt bolesny lub destabilizujący.
Donald Winnicott pisał, że człowiek potrzebuje zdolności do autentycznego kontaktu ze sobą. Gdy tego kontaktu brakuje, zaczyna funkcjonować bardziej reaktywnie niż refleksyjnie. Narzekanie może wtedy pełnić funkcję „hałasu psychicznego”, który zagłusza ciszę potrzebną do autorefleksji.
Stąd niektóre osoby:
jednocześnie mają bardzo ograniczony kontakt z własnym lękiem, samotnością, zazdrością czy poczuciem niespełnienia.
Narzekanie staje się wtedy formą psychicznej ucieczki od siebie.
W terapii schematów chroniczne narzekanie można rozumieć jako element trybów radzenia sobie. Szczególnie blisko mu do:
Osoba narzekająca może doświadczać głęboko ukrytego poczucia:
Tyle, że zamiast przeżyć te emocje wprost w swojej świadomości, psychika przełącza się w tryb „na zewnątrz” – krytyka, narzekanie.
To ważne, by zauważać, że pod powierzchnią wielu malkontentów znajduje się nie tyle agresja, ile bezradność.
Narzekanie daje iluzję wpływu.
Ocena innych daje chwilowe poczucie wyższości.
Krytyka redukuje napięcie.
Tyle, że to wszystko nie rozwiązuje problemu źródłowego.
Heinz Kohut zwracał uwagę, że ludzie potrzebują stabilnego poczucia własnej wartości. Gdy jest ono kruche, psychika szuka sposobów jego regulacji.
Jednym z nich bywa dewaluacja innych.
Jeżeli inni są:
to ja — przynajmniej chwilowo — mogę poczuć się bardziej wartościowy.
To bardzo prymitywny, ale skuteczny mechanizm regulacyjny.
Tymczasem trzeba mieć świadomość, że problem polega na tym, że to wymaga ciągłego „dokarmiania”. Człowiek musi stale znajdować nowe obiekty krytyki, ponieważ ulga szybko mija.
Dlatego chroniczne narzekanie ma charakter samonapędzający.
Nie można jednak sprowadzać narzekania wyłącznie do patologii. Ma ono także funkcje społeczne i relacyjne.
Wspólne narzekanie:
Kłopot jest wtedy, gdy narzekanie staje się głównym sposobem regulowania emocji i budowania relacji. Wtedy relacje zaczynają opierać się bardziej na wspólnej frustracji niż na autentycznej bliskości (przywołajmy to np. solidarność uczniów wobec nielubianego nauczyciela, niezależnie od osobistych preferencji towarzyskich między nimi, czy solidarność pracowników, wobec nielubianego szefa).
Z perspektywy psychodynamicznej największym problemem narzekania nie jest negatywny nastrój. Jest nim zatrzymanie rozwoju psychicznego.
Chroniczne narzekanie:
W efekcie człowiek coraz lepiej widzi cudze mechanizmy, a coraz gorzej własne.
Taki psychologiczny paradoks: im intensywniej ktoś ocenia świat, tym bardziej może oddalać się od siebie.
Przede wszystkim dojrzałość psychiczna nie polega na tym, żeby nigdy nie narzekać.
To nierealistyczne. Człowiek zdrowy psychicznie potrafi krytycznie myśleć i zauważać problemy.
Różnica polega na czymś innym:
Dojrzały człowiek potrafi zadać sobie pytanie: „Z jakiego powodu to mnie tak porusza?”
To jedno z najbardziej niekomfortowych, ale też najbardziej rozwojowych pytań w psychoterapii.
Wcale nie tak rzadko największym źródłem hałasu wokół nas jest konflikt, którego nie chcemy usłyszeć w sobie.