Metapoznanie u dzieci. Jak rodzi się zdolność rozumienia własnego umysłu
Są dzieci, które po popełnieniu błędu natychmiast się wycofują. Milkną, złoszczą się albo zaczynają unikać tego, co sprawia trudność. Są też takie, które zatrzymują się na chwilę i mówią:
„Chyba zrobiłem to za szybko”. „Muszę spróbować inaczej”. „Teraz już rozumiem, gdzie się pomyliłem”.
Na pierwszy rzut oka różnica wydaje się niewielka. W rzeczywistości dotyczy jednego z najważniejszych zasobów psychicznych człowieka, czyli metapoznania.
Metapoznanie najczęściej opisuje się jako „myślenie o myśleniu”, ale to określenie obejmuje jedynie fragment zjawiska. W praktyce chodzi o zdolność obserwowania własnego umysłu.
Rozpoznawania tego:
To właśnie metapoznanie pozwala dziecku zauważyć, że:
Dzięki takiemu zauważaniu zaczyna się rozwijać psychiczna dojrzałość.
Nie w samych ocenach. Nie w liczbie przeczytanych książek. Nie w tym, kto szybciej rozwiąże test.
Prawdziwym zasobem staje się zdolność rozumienia siebie.
Wielu dorosłych koncentruje się głównie na tym, czego dziecko się uczy. Tymczasem równie ważne jest to, czy dziecko rozumie:
Dziecko z rozwijającym się metapoznaniem buduje fundamenty, które później wpływają praktycznie na całe dorosłe życie:
To kapitał, którego nie da się zastąpić samą wiedzą.
Człowiek może wiedzieć bardzo dużo i jednocześnie kompletnie nie rozumieć własnego umysłu.
Dziecko może wtedy funkcjonować dobrze wyłącznie w przewidywalnych warunkach. Gdy pojawia się stres, krytyka albo niepewność, zaczynają dominować automatyczne reakcje:
W dorosłości często widać to bardzo wyraźnie. Człowiek może:
Chcę zaznaczyć, że osoby bardzo inteligentne również mogą mieć słabo rozwinięte metapoznanie.
Wysokie IQ zdecydowanie nie chroni przed automatyzmami (a czasem jest bardzo sprawnym mechanizmem broniącym poznawanie siebie). Wiedza nie daje jeszcze refleksyjności. Dyplom nie oznacza zdolności rozumienia siebie. Wiek też sam siebie refleksyjności nie wyprodukuje. Jak mawiali starożytni "Barba non facit philosophum" ( w wolnym tłumaczeniu „broda mędrcem nie czyni”)
Metapoznanie rozwija się przede wszystkim w relacji.
Dziecko uczy się obserwowania własnego umysłu wtedy, gdy dorosły pomaga mu zatrzymać się przy doświadczeniu, zamiast jedynie oceniać zachowanie.
To codzienne rozmowy, sposób reagowania na błędy i klimat emocjonalny budują refleksyjność.
Nie wykład. Nie kolejne zajęcia pozaszkolene (czy też szkolne). Nie moralizowanie. Nie zawstydzanie.
Zamiast:
warto pytać:
Takie pytania uczą dziecko zauważania procesu, a nie wyłącznie wyniku.
Dziecko rozwija refleksyjność wtedy, gdy może bezpiecznie opowiadać o własnym doświadczeniu.
Pomocne są rozmowy:
Przykład: „Widzę, że bardzo się zezłościłeś. Jak myślisz, co było najtrudniejsze?”
albo: „Myślę, że kiedy się przestraszyłeś, mogłeś od razu założyć, że sobie nie poradzisz”.
Takie rozmowy uczą dziecko rozpoznawania zależności między emocjami, myślami i zachowaniem.
Zabawa w przewidywanie
Przed zadaniem:
Po zadaniu:
Dziecko zaczyna wtedy monitorować własne działanie.
Nie tylko:
ale też:
To rozwija zdolność rozumienia zarówno siebie, jak i innych ludzi.
Dziecko bardzo uważnie obserwuje sposób myślenia rodziców.
Kiedy dorosły mówi:
dziecko dostaje niezwykle ważny komunikat, że umysł można obserwować, analizować i zmieniać.
To jeden z najpotężniejszych mechanizmów rozwojowych.
Niektóre komunikaty uczą dziecko refleksyjności. Inne uczą lęku.
Szczególnie blokujące bywają:
Przykłady komunikatów blokujących:
Takie komunikaty nie rozwijają autorefleksji. Uczą natomiast unikania błędu (czyli hamują eksperymentowanie), tłumienia emocji (które da się tłumić tylko do czasu) i podporządkowania (czyli opuszczania siebie, niezwracania uwagi na swoje potrzeby, pragnienia).
Dziecko, które boi się błędu, zwykle przestaje naprawdę poznawać nie tylko świat, ale i siebie.