Z notatnika...

Psychoterapia i coaching

w praktyce

Magia a rzeczywistość – mini cykl w 3 częściach – cz. 1 Magiczne myślenie

Magia a rzeczywistość – mini cykl w 3 częściach – cz. 1 Magiczne myślenie

Magiczne myślenie

Wyobraź sobie dziecko, które zamyka oczy i wierzy, że jeśli czegoś nie widzi – to to nie istnieje. Albo takie, które jest przekonane, że jego złość „psuje” świat, a dobre zachowanie „naprawia” mamę. To nie naiwność. To magiczne myślenie – naturalny, rozwojowy sposób rozumienia rzeczywistości. Magiczne myślenie opiera się na prostym, ale potężnym założeniu: „mam wpływ większy, niż mam naprawdę”.

W tym świecie:

  • myśli mają moc sprawczą,
  • pragnienia mogą zmieniać rzeczywistość,
  • relacje są absolutne – ktoś jest albo całkowicie dobry, albo całkowicie zły.

Z perspektywy rozwojowej jest to etap konieczny. Dziecko, które nie ma realnej kontroli nad swoim życiem, musi ją sobie wyobrazić, żeby utrzymać poczucie bezpieczeństwa. Iluzja nie jest błędem – jest tymczasowym rusztowaniem psychiki. Pozwala przetrwać w świecie, który jest zbyt złożony, by go od razu zrozumieć.

Ale rozwój – jeśli przebiega wystarczająco dobrze – zaczyna to rusztowanie stopniowo rozmontowywać. Nie dzieje się to nagle. To raczej seria drobnych pęknięć w dotychczasowym obrazie świata:

  • rodzic nie reaguje tak, jak powinien,
  • potrzeba nie zostaje zaspokojona,
  • świat okazuje się nieprzewidywalny.

W tych momentach dziecko staje przed wyborem, którego oczywiście świadomie nie podejmuje:
albo zacznie uznawać rzeczywistość, albo będzie wzmacniać iluzję.

Transformacja magicznego myślenia w myślenie realistyczne dokonuje się wtedy, gdy pojawia się zdolność do:

  • tolerowania frustracji,
  • uznania ograniczeń,
  • przyjęcia ambiwalencji – że ktoś może być jednocześnie ważny i zawodzący.

To moment narodzin odpowiedzialności. Nie tej rozumianej moralizująco, ale egzystencjalnie:
„świat nie dostosuje się do mnie – to ja muszę nauczyć się w nim żyć”.

W języku terapii schematów jest to rozwój trybu Zdrowego Dorosłego. W języku życia – początek trzeźwienia.

I tu pojawia się pierwszy koszt: utrata iluzji wszechmocy.

To jest naprawdę duża strata, wraz z utratą tej iluzji znika coś jeszcze – poczucie, że wszystko może być „naprawione” samą wolą. Że wystarczy bardziej się postarać, bardziej kochać, bardziej kontrolować, żeby świat ułożył się po naszej myśli.

Dojrzewanie zaczyna się dokładnie w tym miejscu.

Tam, gdzie kończy się wszechmoc – zaczyna się kontakt z rzeczywistością.
Ale nie każdy ten krok wykonuje.

Iluzja potrafi zostać na lata, bo w pewnych warunkach iluzja jest po prostu bardziej opłacalna psychicznie niż prawda.

Jeśli dziecko doświadcza świata jako:

  • emocjonalnie niestabilnego,
  • nadmiernie wymagającego,
  • chłodnego lub odrzucającego,

to realistyczne myślenie nie ma szansy przynieść ulgi, ba może być nie do zniesienia dla psychiki dziecka, a konfrontuje z bezradnością, na którą dziecko nie ma sił.

W takiej sytuacji psychika wybiera rozwiązanie, które daje choć odrobinę kontroli:
„jeśli to moja wina – to znaczy, że mogę coś zmienić”.

Paradoksalnie więc poczucie winy bywa łatwiejsze do zniesienia niż poczucie bezsilności.

A jak wygląda magiczne myślenie w dorosłości?

Nie jest już tak oczywiste jak w dzieciństwie. Staje się bardziej wyrafinowane – ale nadal rządzi decyzjami, emocjami i relacjami.

Iluzja kontroli w relacjach

Osoba wierzy, że:

  • jeśli będzie wystarczająco dobra, partner się zmieni,
  • jeśli znajdzie „właściwe słowa”, uniknie konfliktu,
  • jeśli bardziej się postara, w końcu zostanie pokochana tak, jak potrzebuje.

Bywa, że ktoś latami pozostaje w relacji z emocjonalnie niedostępnym partnerem, interpretując każde drobne ocieplenie jako dowód, że „to działa”. W rzeczywistości utrwala tylko schemat.

Personalizacja i nadodpowiedzialność

  • „To przeze mnie coś się nie udało”,
  • „Gdybym zachował się inaczej, wszystko byłoby dobrze”,
  • „Jestem powodem czyjegoś nastroju”.

To nie jest zdrowa refleksyjność. To przedłużona forma dziecięcego przekonania o własnej sprawczości absolutnej.

Myślenie życzeniowe zamiast działania

  • odkładanie decyzji,
  • czekanie na „lepszy moment”,
  • wiara, że coś się samo ułoży.

Na przykład osoba niezadowolona z pracy przez lata nie podejmuje żadnych konkretnych kroków, ale wyobraża sobie, że pojawi się idealna okazja, która rozwiąże wszystko.

Brak zgody na ambiwalencję

Świat musi być prosty:

  • albo coś jest idealne, albo bezwartościowe,
  • albo ktoś jest „tym jedynym”, albo „pomyłką”,
  • albo decyzja jest perfekcyjna, albo katastrofalna.

Czasem dojrzałość zaczyna się właśnie tam, gdzie pojawia się zdanie „to jest dla mnie ważne… i jednocześnie mnie boli”.

Co zatem umożliwia przejście do realności?

Nie sama frustracja. Ona może równie dobrze wzmocnić iluzję.

Transformacja zachodzi wtedy, gdy pojawia się:

  • bezpieczna relacja, w której można zobaczyć rzeczy takimi, jakie są,
  • realne doświadczenie wpływu – ani wszechmoc, ani bezradność,
  • zdolność do mentalizacji (o samej mentalizacji więcej w innym tekście),
  • gotowość do przeżywania straty – szczególnie żalu i rozczarowania.

Prawda jest prosta i wymagająca jednocześnie: bez przeżycia straty nie ma wyjścia z iluzji.

Moment przełomu nie wygląda spektakularnie. To raczej ciche, czasem bolesne zdania, uświadomienie sobie, że:

  • „On/ona się nie zmieni.”
  • „Nie wszystko zależało ode mnie.”
  • „Nie dostanę tego, czego potrzebowałem/łam.”

Ta konfrontacja z samym sobą powoduje, że kończy się fantazja, a zaczyna rzeczywistość.

I choć brzmi to surowo, to w tym miejscu pojawia się coś, czego wcześniej nie było:
realny wpływ, realne decyzje, realne życie.

Bez złudzeń – ale nie bez nadziei

Magiczne myślenie nie jest błędem. Jest naturalnym etapem i mechanizmem ochronnym.

Problem zaczyna się wtedy, gdy:

  • staje się dominującym sposobem interpretowania świata,
  • blokuje działanie,
  • uniemożliwia przyjęcie tego, co jest.

Dojrzałość nie polega na tym, że przestajemy marzyć. Polega na tym, że:

  • odróżniamy marzenie od rzeczywistości,
  • działamy w granicach realnego wpływu,
  • potrafimy unieść to, czego zmienić się nie da.

A gdyby uprościć to maksymalnie, można powiedzieć, że:

magiczne myślenie mówi: „świat powinien być taki, jak chcę”
realizm odpowiada: „świat jest taki, jaki jest – co z tym zrobisz?”

I dopiero na to drugie pytanie można naprawdę odpowiedzieć.